Inspiracje

Jak znaleźć swój styl ubierania się bez szafy od nowa

Napisał(a) 5 min czytania
Jak znaleźć swój styl ubierania się bez szafy od nowa
Grafika wygenerowana przez AI

Masz czasem wrażenie, że Twoja szafa jest pełna ubrań, a mimo to nie masz się w co ubrać? Ja lubię szukać własnego kierunku nie przez kopiowanie całych stylizacji, tylko przez sprawdzanie, w czym czuję się swobodnie i co naprawdę do siebie pasuje.

Jak znaleźć swój styl ubierania się bez kopiowania trendów?

Dla mnie własny styl nie oznacza jednej estetyki zamkniętej na zawsze. Raz mam ochotę na prosty zestaw z jeansami, innym razem na coś bardziej kobiecego albo lekko nonszalanckiego. Najwięcej mówi mi powtarzalność: jeśli regularnie wracam do określonych fasonów, kolorów i dodatków, to właśnie tam zwykle kryje się mój kierunek.

Nie zaczynam od wyrzucania połowy garderoby. Najpierw patrzę na rzeczy, które da się mieszać na kilka sposobów. Bazą może być biała koszula z bawełny, prosty T-shirt, jeansy, czarne spodnie, dzianinowy kardigan albo marynarka. Później zmieniam proporcje, buty i dodatki, bo to one często decydują, czy zestaw jest codzienny, elegancki czy bardziej miejski.

Biała koszula i jeansy w swobodnym wydaniu

To jedno z połączeń, które dobrze pokazuje, że klasyka nie musi wyglądać sztywno. Białą koszulę zestawiam z jeansami o prostym kroju, najlepiej z lekko wyższym stanem, żeby zachować dobre proporcje. Jeśli koszula jest luźniejsza, podwijam rękawy albo częściowo wpuszczam ją w spodnie. Dzięki temu całość nie wygląda jak gotowy biurowy uniform.

Do takiego zestawu pasują białe sneakersy, mokasyny albo proste baleriny. Torebka na krótkim pasku dodaje miejskiego charakteru, a delikatna biżuteria przełamuje wrażenie zbyt dużej prostoty. Lubię też dorzucić pasek w brązowym lub czarnym kolorze, bo spina koszulę, jeansy i dodatki w jedną całość.

Przy tym zestawie zwracam uwagę na materiał. Bardzo cienka, mocno gniotąca się bawełna może wyglądać niechlujnie już po kilku godzinach, szczególnie jeśli dzień jest intensywny. Koszula z odrobiną elastanu albo z nieco grubszej tkaniny bywa praktyczniejsza, bo lepiej trzyma fason.

Dzianinowy kardigan jako sposób na miękki, kobiecy look

Lubisz ubrania, które są wygodne, ale nie wyglądają jak typowy domowy zestaw? U mnie dobrze działa dzianinowy kardigan narzucony na prosty top i połączony ze spódnicą midi. Wybieram wtedy spokojną bazę kolorystyczną, na przykład kremowy top, karmelowy kardigan i spódnicę w odcieniu czekoladowego brązu albo przygaszonej zieleni.

Ta stylizacja jest miękka w odbiorze, ale długość spódnicy dodaje jej porządku. Przy obszerniejszym kardiganie pilnuję, żeby dół nie był równie szeroki, bo sylwetka może zostać optycznie skrócona. Wąska spódnica midi albo model lekko rozszerzany od bioder daje lepszy balans.

  • kardigan o średnim splocie, który nie pogrubia nadmiernie sylwetki,
  • top z gładkiej dzianiny albo bawełny,
  • spódnica midi z materiału, który nie przykleja się do rajstop,
  • botki na niskim obcasie lub proste loafersy,
  • mała torebka i subtelne kolczyki.

Nie wybieram bardzo puszystych kardiganów do lejącej spódnicy, bo materiały potrafią się ze sobą kłócić. Jeden element może być miękki i obszerny, ale drugi powinien mieć trochę więcej struktury.

Jak znaleźć swój styl ubierania się w monochromatycznym zestawie?

Monochromatyczna stylizacja nie musi oznaczać ubrań w identycznym kolorze. Bardziej chodzi mi o kilka odcieni z jednej rodziny, na przykład czerń z grafitem, krem z beżem albo granat z błękitem. Taki zestaw jest spokojny, ale dzięki różnym fakturom nie wygląda płasko.

Przy granatowej wersji widzę prosty T-shirt, spodnie z lekko szerszą nogawką i krótką marynarkę. Gładka bawełna, denim i bardziej zwarta tkanina marynarki tworzą ciekawszą całość niż trzy identyczne materiały. Jasne sneakersy rozluźniają stylizację, a skórzana torba w koniakowym odcieniu dodaje jej cieplejszego akcentu.

To dobry kierunek, jeśli jeszcze nie wiesz, jak znaleźć swój styl ubierania się, bo pozwala eksperymentować bez mieszania wielu kolorów naraz. Zmieniam wtedy tylko jeden element: fason spodni, długość marynarki albo rodzaj butów. Od razu widać, co najbardziej mi odpowiada.

Marynarka, T-shirt i sneakersy na codzienny dzień

Marynarka potrafi dodać charakteru nawet bardzo prostemu zestawowi, ale nie zawsze mam ochotę wyglądać oficjalnie. Dlatego łączę ją z bawełnianym T-shirtem, jeansami i sneakersami. Najlepiej sprawdza się marynarka o lekko luźnym kroju, bez mocno zaznaczonej talii, bo wtedy kontrast z codzienną bazą jest bardziej naturalny.

Kolor marynarki może całkowicie zmienić efekt. Czarna wersja daje bardziej wyrazisty, miejski charakter, granatowa jest spokojniejsza, a kraciasta w brązach lub szarościach dodaje stylizacji odrobinę retro klimatu. Przy wzorzystym modelu resztę zostawiam gładką, żeby zestaw nie zrobił się zbyt chaotyczny.

Do pracy wybrałabym mokasyny albo proste czółenka na niskim obcasie, a na luźniejsze wyjście sneakersy. Ta sama marynarka zaczyna wtedy działać zupełnie inaczej. Nie przepadam jedynie za bardzo krótkim T-shirtem do dłuższej, szerokiej marynarki, bo proporcje mogą wyglądać przypadkowo, zwłaszcza przy spodniach z niskim stanem.

Sukienka midi z cięższymi dodatkami

Najłatwiej zmienić charakter sukienki dodatkami. Prostą sukienkę midi z dzianiny albo wiskozowej tkaniny zestawiam z botkami na grubszej podeszwie, paskiem i krótką kurtką jeansową. Kobiecy fason zostaje, ale całość nie jest przesadnie elegancka.

Jeśli sukienka ma drobny wzór, wybieram dodatki w jednym z kolorów pojawiających się na materiale. Przy gładkiej sukience mogę pozwolić sobie na mocniejszą torbę, większe okulary albo ciekawszą biżuterię. To właśnie takie drobne przesunięcia często pokazują, czy bliżej mi do minimalizmu, stylu retro, czy bardziej miejskiego luzu.

Ten zestaw jest wygodny na spacer, spotkanie albo dzień, w którym chcę wyglądać bardziej kobieco bez zakładania szpilek. Trzeba tylko uważać na jakość dzianiny, bo cienki materiał może podkreślać każdą linię bielizny i szybko się mechacić. Dla mnie lepsza jest tkanina o średniej gramaturze, która zachowuje kształt po praniu.

Jeden zestaw bazowy, kilka różnych charakterów

Najbardziej przekonuje mnie to, że własny styl buduje się przez powtarzalne elementy, a nie przez ciągłe kupowanie nowych ubrań. Ta sama para jeansów może wyglądać inaczej z koszulą, kardiganem, marynarką albo skórzaną kurtką. Wystarczy zmienić obuwie i torebkę, żeby przejść od swobodnego zestawu do czegoś bardziej uporządkowanego.

Dlatego przy kompletowaniu stylizacji myślę o trzech rzeczach: wygodzie przez cały dzień, proporcjach i tym, czy dana rzecz pasuje do przynajmniej kilku innych. Jeśli masz podobnie, właśnie od takich połączeń najłatwiej zacząć szukanie własnego kierunku. Nie ma potrzeby od razu wybierać jednej etykiety dla całej garderoby — czasem styl wyłania się po prostu z ubrań, do których wracasz najczęściej.

Czytaj dalej w tym dziale